Dzień 44
06.09.2003
Sobota
Start: 7:55
O 6:45 budzimy się, robimy nasze tradycyjne kaszki Bobovita i w drogę. Przez całą drogę dominuje wiatr w twarz, trasa jest dosyć pagórkowata. Słonko przygrzewa. Około godziny 16 przekraczamy granicę w Frankfurcie nad Odrą. Po 44 dniach jesteśmy wreszcie w kraju! O 18 dojeżdżamy do Rzepina - tu jest stacja kolejowa, która praktycznie kończy naszą wyprawę.
Fajnie znów być w Polsce. Trochę nieswojo się czujemy, bo przyzwyczailiśmy się, że w towarzystwie obcych ludzi możemy swobodnie mówić po polsku nawet rzeczy w stylu "patrz jaki ten facet ma śmieszny nos" - cudzoziemcy nie znają naszego języka. W Polsce musimy się bardziej pilnować :)
Z Rzepina jedziemy do Zbąszynka, później do Poznania (gdzie poznajemy pracownika kolei, chyba kierownika jakiegoś składu, który również jeździ na wyprawy), a z Poznania pośpiesznym do Tarnowskich Gór. Ten ostatni wyjątkowo niewygodny, bo jak wiadomo, pociągi z przedziałami mają bardzo mało miejsca między wagonami. Co chwila musimy przepuszczać ludzi do kibelków.
Około godziny 4 lądujemy w Tarnowskich Górach, a to już prawie dom. Wyprawa
była świetna, ale jak to dobrze znów spać w łóżku!
ZOBACZ GALERIĘ
Dystans: 96.99km (razem 4249.63 (a w rzeczywistości 5km więcej, bo czasem jeszcze przeprowadzałem rower po zapisaniu w notesie wyników z licznika :))
Czas jazdy: 7:30:48
Średnia prędkość: 12.90 km/h
Prędkość max: 33 km/h
poprzedni